Duża przerwa

Ja w 1994 roku. Sasek Wielki, lipiec 94 r.

Ja w 1994 roku. Sasek Wielki, lipiec 94 r.

Dariusz Suska
Duża przerwa

Podjechać pod podstawówkę godzinę przed świtem
chcieć żywych zobaczyć wszystkich zmarłych chłopców,
którymi byłem wcześniej. Nazywani życiem

Jasno jaśniej byliśmy, śmierć mija ach skrycie
zagrać w nogę z dziećmi, jednym drugim szczylem
to będzie plan na resztę. Dni, a nawet chwilę

Ciepło cieplej będziemy, ale jest i nie ma,
kiedyś to się działo, czterdzieści lat temu
nazwali mnie życiem, dziś nie wiem nie jestem,

Zostawiam samochód wychodzę w powietrze
ciepły biegun zimna, nawet jestem pierwszy
nawet strzelam bramkę jak przypis do wierszy,

Którymi być nie chcę, do snów napowietrznych.
Parkuję pod podstawówką milimetr przed świtem,
nikt nas w niej nie uczył, że jest śmierć, a życie

Może. Mali chłopcy w trawie po nocy o świcie
stawaliśmy się wierszem, a mieliśmy – życiem?
Parkuję pod podstawówką sekundę przed świtem.
Wchodzę do budynku. Ściszam wielką ciszę

Dodaj komentarz