Bieganie a audiobooki

audiobook

Niektórzy podczas biegania się wyciszają, dla innych to czas na przemyślenie różnych spraw. Ale nie dla mnie. Z wyciszeniem się różnie wychodzi (zazwyczaj nie wychodzi), biegam sam, więc z nikim nie pogadam, w efekcie podczas dłuższych wybiegań moim największym wrogiem jest nuda. Od jakiegoś czasu walczę z nią za pomocą audiobooków.

Do słuchania książek podczas biegania początkowo byłem nastawiony sceptycznie. Wydawało mi się, że trudno jest biec i jednocześnie koncentrować się na czytanej treści, ale okazało się, że moje obawy są bezpodstawne. Da się. I jest to rzecz całkiem przyjemna.

Literatura – niektórzy wysnuwają kontrowersyjną tezę, że to najważniejsza ze sztuk, ponieważ jest odbierana bezpośrednio przez mózg, bez żadnych filtrów i przekaźników. W odbiorze malarstwa czy filmu pośredniczy zmysł wzroku, w odbiorze muzyki zmysł słuchu, odbiór literatury jest bezpośredni. No tak, niby są te znaczki na papierze, które trzeba przeczytać, jednak same w sobie nie przedstawiają one przecież żadnej wartości, są tylko symbolami służącymi do wyrażenia myśli. Audiobooki wg mnie trochę przegrywają z klasycznymi książkami właśnie przez pośrednictwo słuchu. Do książek mam stosunek bardziej osobisty, zostają ze mną na dłużej, audiobooki po prostu służą rozrywce, ale trzeba przyznać, że jest to całkiem dobra i wartościowa rozrywka.

Wracając do rzeczy. Jak dotąd wysłuchałem cztery książki. Pierwsza pozycja niejako branżowa, zachwalane Trzy mądre małpy Łukasza Grassa. Szczerze mówiąc liczyłem na więcej. Nie, książka nie jest zła, jednak myśli autora związane z „dobrym”, „zdrowym” życiem jakoś mnie nie porwały. Oczekiwałem chyba więcej opisów samego triathlonu, przygotowań do startów, wreszcie emocji zawodów.

audiobooki okładki

Druga audioksiążka to Mróz Marcina Ciszewskiego – policyjny thriller rozgrywany w scenerii Warszawy dotkniętej mrozami dochodzącymi do -60 stopni Celsjusza. Niebanalny pomysł i dobre wykonanie – aż czuć to zimno trzeszczące w powietrzu.

Jako trzecie wysłuchałem Igrzyska śmierci Suzanne Collins. Niby to książka dla młodzieży, ale i starsza młodzież – jak ja – może być z niej zadowolona.

Wczoraj natomiast skończyłem Niezwyciężonego Stanisława Lema. Ten audiobook ma jeden minus – jest bardzo drogi, kosztuje 49,90 zł. Jeśli jednak kogoś stać i lubi literaturę science-fiction, niech się skusi i kupi. Niezwyciężony to taka mała, kunsztowna perełka, w zasadzie już nie audiobook, ale z pietyzmem zrealizowane słuchowisko ze ścieżką muzyczną i szeregiem aktorów, wśród których są takie gwiazdy, jak Daniel Olbrychski czy Krystyna Czubówna.

Ja tymczasem planuję już kolejny zakup, tym razem będzie to chyba słynna Gra Endera

9 Comments

  1. kasia

    fajna alternatywa, zawsze biegam z muzyką, ale ostatnio zaczeła mi bardziej przeszkadzać niz pomagać, dziś w połowie trasy ściągnełam słuchawki, może jest to kwestia tego, że moje dotychczasowe ulubione utwory już mi się osłuchały, a jakoś nie potrafię skompletować nowej fajnej playlisty… na pewno spróbuję przebiec się z jakimś audiobukiem ciekawe czy na półmaratonie by mi się sprawdził hehe w tą niedzielę Silesia mnie czeka, :) pozdrawiam

  2. Ja takze lubie sluchac audiobookow podczas biegania. Oststnio Brian Tracy- motywacyjne i o rozwoju, ale lubie tez powiesci.

  3. Karolina

    Lubię audiobooki, ale… prowadzą do tego, że po najdalej pięciu minutach zasypiam. Raz nawet udało mi się dokonać tego na stojąco w metrze. I nie chodzi wcale o to, że to są nudne – nic z tych rzeczy. Widocznie mój mózg tak reaguje. A Tobie, jeśli lubisz takie rzeczy, polecam legendarny Teatrzyk Zielone Oko – moje ulubione słuchowiska z dzieciństwa. Nie wiem, czy jest gdzieś do kupienia – swojego czasu radiowa Trójka miała całą serię płyt w swoim sklepie. Teraz chyba tylko do „wypożyczenia” w necie.

  4. FK

    Biegam sama ze sobą, ale coraz częściej nęci mnie myśl o założeniu słuchawek. Uwielbiam czytać – i biegać – takie 2w1…mmmm…
    Jakie słuchawki zatem? Mógłbyś coś polecić?

    • Ja mam akurat bezprzewodowe Jabra Sport
      http://www.jabra.pl/products/bluetooth/jabra_sport/jabra_sport
      i ogólnie jestem z nich zadowolony. Mogłyby kosztować mniej, być trochę lżejsze i trzymać dłużej niż 2-3 godziny, ale brak kabli chyba to wszystko rekompensuje.

      Z kolei gdybym miał wybrać słuchawki przewodowe, to pewnie wziąłbym któryś z najtańszych, najprostszych modeli.

    • Karolina

      Osobiście polecam Creative, klasyczne douszne, z pałączkiem na ucho (takie wtykane mi wypadają), do kupienia na Merlinie za ok. 40zł.

    • FK, mnie te polecone przez Pawła nie przekonują – ładowanie co 2-3 godziny oznaczałoby ładowanie przed każdym wyjściem – codziennie?! Odpada! :-)

      Sama korzystam z najprostszych słuchawek kupowanych w TK Maxx – więc i tanich. Co jakis czas je wymieniam, wtedy cena jest atutem. A wymieniam, bo zwykle po kilkunastu tygodniach kabelek się ukręca i zaczynają albo trzeszczeć, albo przerywać.

      Zwróć uwagę na część uszną. Niektóre wsuwa się w kanalik ucha i wtedy… nie słyszysz otoczenia w ogóle. Co w mieście może nie być bezpieczne!

  5. Paweł, zaglądam czasem do Ciebie, dzisiaj w końcu piszę :-)

    Audiobooki – oczywiście że tak. Więcej – bez nich już nie potrafię. Książka pozwala oderwać się od codzienności, ale też dzięki wsłuchaniu przestaję słyszeć swoje kroki i czuć zmęczenie. Czuję się, jakby mój wysiłek słabiej do mnie docierał.

    Uwielbiam Jo Nesbo i inne skandynawskie kryminały. Biegając w lesie czasem mam dreszczyk emocji! :-)

    • Cześć Kasia, miło cię gościć na blogu :) Z tym wysiłkiem, to prawda, ja też nie słyszę kroków i wysiłek jest jakby stłumiony. Choć z drugiej strony – jeśli chcę poczuć organizm i rytm biegu to właśnie wtedy nie słucham książki, żeby się nie zagłuszać :)

Dodaj komentarz